Z powodu kryzysu zmniejszyliśmy 30% pracowników-prezes UIA Eugeniusz Dychne

Zakres przewozów lotniczych należy do najbardziej dotkniętych przez koronakryzys. Teraz wykazuje pewne oznaki powrotu do zdrowia, w związku z otwarciem granic przez większość państw. Największym przewoźnikiem w kraju jest firma „międzynarodowe linie lotnicze Ukrainy”. W ramach projektu # Biznesestelegraf prezydent Mau Eugene Tschne opowiedział nam o trendach na rynku podróży lotniczych, o redukcjach pracowników, transporcie ładunków, perspektywach krajowego przemysłu lotniczego, a także o tym, dlaczego linie lotnicze coraz częściej odlatują, „zapominając” o części pasażerów na lotnisku i czy mogą liczyć na rekompensaty.

Również w wywiadach poruszyliśmy tematy międzynarodowe, takie jak tragedia irańska (kiedy irańskie siły powietrzne zestrzeliły samolot pasażerski Mau), a także incydent z przymusowym lądowaniem na Białorusi – jak wpłynął na sferę podróży lotniczych i czy ukraińskie linie lotnicze nie zagrażają niedoborowi nafty w przypadku przerw w dostawach z Białorusi.

– Ostatni rok dla przewoźników lotniczych w ogóle, aw szczególności dla UIA, był trudny-koronawirus, irańska tragedia… jak zmieniła się Twoja firma w tym czasie?

– Jeśli chodzi o coronacrisis, firma Mau musiała zmienić orientację z regularnych przewozów na zapewnienie popytu turystycznego za pośrednictwem lotów czarterowych. Musieliśmy odejść od znanego modelu i przejść na nieregularny transport. Uważamy to za środek tymczasowy. W rzeczywistości musieliśmy cofnąć się o krok. Firma UIA zawarła umowy z kilkoma firmami turystycznymi i przydziela samoloty do transportu w ramach swoich wycieczek.

Nie powiem nic zupełnie nowego na temat katastrofy w Iranie. Trwa skomplikowany proces prawny, którego nie mogę komentować. Mogę tylko zauważyć, że rodziny zmarłych pasażerów otrzymały pierwszą transzę odszkodowań od firmy ubezpieczeniowej. Zrekompensowała straty z powodu śmierci samolotu i firma leasingowa, z którą współpracuje UIA. Dalsze negocjacje trwają z Państwem Iranu.

– A jaka jest teraz dynamika podróży lotniczych?

– Udało nam się w ciągu pierwszych 5 miesięcy 2021 roku 6-krotnie zwiększyć wielkość przewozów czarterowych w porównaniu z kryzysowym rokiem 2020. Jednocześnie mamy o 60% mniej regularnych lotów w porównaniu z 2020 r., a nawet nie chcę porównywać z okresem dokowania, będzie to tylko procent 20-25. Przewoziliśmy wtedy po 8 mln pasażerów rocznie. Wcześniej korzystaliśmy z czarterów, aby samoloty nie były bezczynne, generując straty, ale nadal latały. U nas nazywa się to „recyklingiem floty”. Teraz jesteśmy zmuszeni aktywnie rozwijać ten kierunek.

– Okazuje się, że czartery pomagają przetrwać kryzys, ale do jego całkowitego przezwyciężenia jest jeszcze daleko.

– Powiedzmy, że osiągnęliśmy w firmie niezbędną stabilność. Nie mogę mówić o tym, że skutecznie działamy finansowo, ale na pewno możemy przetrwać kryzys. W rzeczywistości nasza firma najbardziej ucierpiała wśród ukraińskich przewoźników lotniczych, ponieważ małe firmy czarterowe mogą elastycznie reagować na sytuację, szybko odzyskały dzięki opóźnionemu popytowi na turystykę. O wiele trudniej jest przywrócić regularną komunikację w ramach ograniczeń kwarantanny w większości państw. Ale nadal jesteśmy liderami rynku ukraińskiego.

Głównym problemem jest to, że ze względu na wiele ograniczeń nie ma stabilnego ruchu pasażerskiego. Czy wyobrażasz sobie, jak trudno jest teraz wysłać lot do Europy? Ile skomplikowanych procedur należy przejść? Każdy pasażer musi wypełnić wiele formularzy, certyfikatów, recepcji, wskazać zaproszenie, wyjaśnić, z jakiej okazji tam leci itp.

Wszyscy cierpią z powodu tych procedur. Ponieważ czas odlotu samolotu jest ustalony w harmonogramie, ale procedury przed lotem i wymagania gospodarza są tak liczne, że nie wszyscy pasażerowie mają czas na wejście na pokład.

– Niedawno był taki przypadek na lotnisku „Boryspol”.

– Tak, firma handlująca po prostu nie zdążyła z procedurami w locie do Turcji, ponieważ samolot odleciał, pozostawiając ośmiu pasażerów na lotnisku. Na podstawie szczegółowej analizy tego, co się stało, udało się ustalić, że przyczyna jest w rzeczywistości prosta – niektórzy pasażerowie nie mogli zrozumieć wszystkich tych wymagań i kontroli, dlatego opóźnili recepcję zamiast 2,5 minuty do 25, a nawet 40 minut. Podczas ich wydawania nadszedł czas wyjazdu. Piloci nigdy nie czekają na pasażerów, to jedna z głównych zasad w lotnictwie.

Próbujemy rozwiązać ten problem w Boryspolu, zaczęliśmy otwierać stanowiska odprawy trzy godziny przed odlotem, ale przewozimy tylko pasażerów – inna firma zajmuje się bezpośrednią wysyłką. Podjęła też działania, zmieniła technologię obsługi. W tej chwili wciąż prowadzimy dochodzenie – co dokładnie poszło nie tak. W wyniku dochodzenia powinny pojawić się dodatkowe środki zaradcze.

– Czy jest jakaś praca z opóźnionymi pasażerami? Czy przysługują im odszkodowania?

– Tak, oczywiście, prowadzimy z nimi dialog. Mają prawo do rekompensat i otrzymają je w 100% wysokości. Jesteśmy zainteresowani wydaniem wszystkich odszkodowań tak szybko, jak to możliwe. Naliczymy również wszystkie możliwe bonusy. Tym pasażerom przytrafiła się ogromna niesprawiedliwość. Stawiamy się na ich miejscu i naprawdę nam przykro. Ale w obecnych okolicznościach zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy. Taka sytuacja przydarzyła się teraz naszemu pokładowi, ale żadna linia lotnicza nie jest na to odporna.

– A jak ogólnie oceniasz sytuację serwisową w swojej firmie? Pracownicy UIA w mediach i sieciach społecznościowych często narzekają. Czy w jakiś sposób reagujesz na skargi, reformujesz obsługę klienta i resztę mikrozarządzania, która działa bezpośrednio z pasażerami?

– Tak, oczywiście. Staramy się zasadniczo zmienić podejście do komunikacji między pasażerem a linią lotniczą, wprowadzając callback i inne nowoczesne technologie. Musimy zrozumieć, że nie konkurujemy z ukraińskimi liniami lotniczymi, ale z międzynarodowymi gigantami. A na tle kryzysu liczy się każdy sprzedany bilet. Prowadzimy poważne prace nad tym, aby Obsługa klienta i wszystkie inne procesy były najnowocześniejsze.

Nie jest tajemnicą, że jesteśmy piętnowani na Ukrainie z jakiegokolwiek powodu. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę fakt, że przewoziliśmy 8 milionów pasażerów rocznie przed kryzysem, kontrowersyjne przypadki w ogólnej masie są niezwykle rzadkie. Po prostu każdy incydent ma zbyt dużą uwagę – jesteśmy społeczeństwem mediów społecznościowych i kultury Haight.

Ukraińcy dobre recenzje nigdy nie opuszczają. Wszystkie dobre rzeczy są brane za pewnik i mają rację. Wzywamy jednak do obiektywizmu. Zbieramy i analizujemy wszystkie negatywne opinie, walczymy z naszymi niedociągnięciami w najtrudniejszym kryzysie. Niestety nie jest nam to łatwe ze względu na sytuację w transporcie-musieliśmy zmniejszyć liczbę pracowników. Co więcej, bez względu na to, jak bardzo chciałbym tego uniknąć, ale procesy te dotknęły najlepszych kadr.

– Ilu pracowników musiałeś zwolnić?

Około tysiąca. Przed kryzysem mieliśmy około 2600 osób. Zmniejszyliśmy ponad 30% personelu-zauważam, w tym najbardziej doświadczonych i cenionych pracowników. Skurczyliśmy się tak bardzo, jak tylko mogliśmy. Dalsze cięcia są niewskazane w oparciu o flotę, którą musimy obsłużyć. Musimy utrzymać kompetencje i wszystkie procesy technologiczne na wysokim poziomie. Uważamy, że sfera podróży lotniczych stopniowo wychodzi z kryzysu i od kwietnia 2022 roku już planujemy nową ekspansję Państwa.

– Jak przeciwdziałać kryzysowi z punktu widzenia procesów biznesowych – co zmieniłeś w czasie kryzysu?

– Zoptymalizowaliśmy i poprawiliśmy wiele procesów, aktywnie wdrażamy automatyzację w zakresie usług, sztuczną inteligencję. Automatyzację procesów rozpoczęliśmy w 2014 roku i stale aktualizujemy wszystkie systemy. Nasza firma i wcześniej została wyposażona w ogromną liczbę innowacyjnych produktów programowych. W przeciwnym razie po prostu nie wytrzymalibyśmy konkurencji.

Na przykład mamy sztuczną inteligencję, system zarządzania przychodami, który kształtuje ceny w stosunku do popytu na rynku. Czy wyobrażasz sobie, jak trudno jest ustalić aktualną cenę biletu na każdy dzień, a czasem na każdą godzinę dla dziesiątek lotów, w zależności od intensywności sprzedaży na wszystkich rynkach świata, biorąc pod uwagę różnicę kursową? Sprzedajemy jednocześnie bilety w Afryce, Australii i Europie – na wszystkich kontynentach. Człowiek nie jest w stanie tego wszystkiego objąć.

– Jaka jest dynamika transportu krajowego? Co uniemożliwia im bardziej przystępne i popularne dla Ukraińców?

– Krajowy rynek podróży lotniczych powstrzymuje, powstrzymuje, a po koronawirusie jeszcze bardziej powstrzyma niską siłę nabywczą ludności. Druga to nieuczciwa konkurencja z transportem kolejowym. Pasażerskie Przewozy kolejowe są subsydiowane krzyżowo z frachtem.

Następny środek odstraszający dotyczy transportu tranzytowego. Większość lotów regionalnych UIA była związana z transportem pasażerów z regionów na lotnisko Boryspol, skąd latali na całym świecie. Przed kryzysem było to ponad 70% lotów krajowych. Dzięki temu modelowi biznesowemu mogliśmy obsługiwać takie kierunki z nie największym potencjałem pasażerskim.

Ale teraz ten segment jest w opłakanym stanie. Opuściliśmy prawie wszystkie krajowe trasy tranzytowe, ponieważ regularne loty zagraniczne spadły. Teraz pozostały tylko kierunki do Odessy i Chersoniu. A to tylko dzięki współpracy z linią lotniczą Wind Rose-kupiliśmy bloki podczas ich regularnych lotów.

Dopóki Otwarta Turystyka międzynarodowa nie zostanie przywrócona (a stanie się to nie wcześniej niż wprowadzenie powszechnie jednolitego paszportu szczepień), nie będzie pozytywnych zmian na rynku krajowym.

Dodaj komentarz